Bert
Hellinger zaobserwował i opisał, w jaki sposób
wydarzenia, które były doświadczane przez poprzednie pokolenia w naszej rodzinie oraz głębokie emocjonalne więzi z jej członkami, wpływają na nasze życie i relacje wewnątrz systemów rodzinnych.
Dzięki ustawieniom rodzinnym rozwinął metodę, która
ujawnia te wpływy oraz kryjącą się za nimi dynamikę, pokazał
możliwości usprawnienia i uzdrowienia relacji.
Próbując
pomagać
innym Bert Hellinger przyjął zasadę, że wszyscy ludzie są dobrzy.
Jak to możliwe? Kiedy potraktujemy to z perpsektywy reprezentacji,
wyraźne jest, że wielu z nas przyjmuje pewne role spełniając określone
zadanie dla rodziny, społeczeństwa, grupy i najczęściej robimy to z
miłości... Te
wypowiedzi idą bardzo daleko ale, co najważniejsze, one
mówią
jednocześnie, że
my również jesteśmy dobrzy. To stawia
nas wszystkich w
świetle
nowych rozwiązań. Kiedy założymy i przyjmiemy, że wszystko co się nam
przydarza bierze sie z miłości, łatwiej jest nam pogodzić się z tym co
do nas przychodzi i zgodzić na nowe rozwiązania.
Wszystkie dzieci są dobre. My
jako dzieci też byliśmy dobrzy i wciąż, jako dorośli, tacy
jesteśmy. Zgoda na to pozwala nam spojrzeć na otaczający nas świat w
innym kontekście, z akceptacją i pozwoleniem na rzeczy takie, jakimi są.
To
ważna informacja, szczególnie dla tych, którzy
doświadczyli przemocy i nieszczęścia w dzieciństwie. Możliwość
popatrzenia na rodziców jako ludzi, w których także
zawiera się dobro jest bardzo cennym doświadczeniem. Kiedy
widzimy naszych rodziców jako tych, którzy też kiedyś
byli dziećmi, i na zawsze nimi są jako dzieci swoich
rodziców rodzice, możemy zdjąć z nich odpowiedzialność za
obciążenia jakimi obarczyły ich systemy rodzinne, a to sprawia, że
patrzy nam się na nich lżej i łatwiej jest nam wtedy przyjąć od nich miłość.
Niektórzy
członkowie naszych rodzin, z głebokiej miłości biorą na siebie
coś, co było często zbyt duże do udźwignięcia i może być przyczyną
choroby psychicznej, nieuleczalnej, wycofania, apatii, a nawet agresji.
Takie dolegliwości są często jedynym nieuświadomionym sposobem na
sygnalizowanie pozostałym członkom systemu, że jest w systemie coś
(czyjeś nieszczęście, jakieś ważne i ciężkie doświadczenie, trudny los)
co domaga się, aby spojrzało w jego kierunku więcej niż jedna osoba
gdyż jest to za dużo do dźwigania przez jednego człowieka.
Zwracając
tym uwagę pozostałych członków systemu powodujemy, że
uruchomiony zostaje proces uzdrowienia a my jesteśmy na drodze do
uwolnienia się z obciążającego nas bagażu. To są właśnie te
chwile, kiedy po dokonaniu ustawienia czy to grupowego czy
indywidualnego, dzieląc się naszym ciężarem z innymi (np. z
terapeutą, osobami w grupie), odczuwamy ulgę i często wyraźną lekkość i
przejrzystość w otaczających nas przestrzeniach.
Wszystko
co się nam przydarza ma swoją przyczynę, początek ale i koniec. To, co
następuje jest właściwe i na wszystko jest miejsce i czas. To my
kreujemy swój świat odpowiadając w taki a nie inny sposób
na to, co do nas przychodzi. A jeśli nie jest tak, to zapewne jest tego
jakaś głeboka, ukryta przyczyna.
|